Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/69

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Lecz z duszą jadem otrutą,
Przybylec na swojej ziemi,
Witałem ją łzami memi,
I rospaczą z sercem skutą.
Szedłem.... blask dzienny na zachód się zniżał,
Ledwie me oczy ujrzały,
Wiejski nasz Kościołek mały,
Kiedym się drzący przybliżał,
Do owych mogił gdzie syn z drogą żoną,
Gdzie me życie pogrzebiono;
S trwogą błędne niosłem kroki,
Jakbym się przerwać bał sen ich głęboki.
Całym jęk w piersiach zagłuszył,
Bym ich pokoju nie wzruszył.
Namiejętności rozbujałej sile,
Nie śmiał okazać rozum swoję ciszę,