Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/66

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Ufny w Twey dobroci, może
„Ja kiedyś złączę się z niemi“
Miłości cuda zwyczayne!
Odtąd karmiły mię przeczucia tajne,
Drzący wzrok wiodłem po niebie,
Łzą je błagałem dla siebie,
Zdawało mi się te błękitów morza
W których pływają niezliczone zorza,
Ten kraj szczęśliwych mnie będzie oddany.
Ta myśl leczyła skryte serca rany,
Ach! tam są oni... ja tam być pragnąłem,
Cały żyć w Bogu zacząłem.
Chociaż niekiedy płynęły łez zdroje,
Balsam nadziei rzezwił serce moje.
Zapomniałem o cierpieniach,
O srogich złoczyńcy ciosach,