Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/65

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Swięty krzyż daje, i w postaci krzyża,
Nadzieję nieszczęsnym wraca.
Po siedmiu leciech spędzonych w żałobie,
Powaby świata znow mi zajaśniały.
Raz siedziałem w nocnej dobie,
Nad brzegiem rzeki wspaniałej.
Niebo okryte gwiazdami,
Ciche Xiężyca promienie,
Szmer wiatru między listkami,
I ośrebrzonych wód drzenie,
Wszystko pociągało duszę
Słodką i tajemną siłą;
Spokojnością rzezwiło,
I ocknął się duch mój w skrusze,
„Syn mój i żona s tobą wielki Boże!
„Żyją nad gwiazdy jasnemi,