Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przyjechał starzec żyć w wiosce rodzinnej,
Pod ojczystych drzew cieniami.
Mieszkał z małżonką dni swoich ozdobą,
Siedmnasto letnią córkę mieli z sobą...
Ojcze! nademną już śmierć swój cień toczy,
I mgłą powleka pływające oczy,
Ona już dawno w ziemi strupieszała,
Lecz w mej duszy żyje cała.
Oko me wszędzie jej obraz postrzega,
On dla mnie ziemię i niebo zalega. —
Ojcze czyliż ci wymienię,
Imie jej i urodzenie?
Szczegółów o niej wiedzieć ci nie trzeba,
Chciej za jej duszę czasem błagać nieba!
Okoliczność nas złączyła,
Pokochałem w pierwszej chwili,