Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/57

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ona mi swoje serce upewniła,
Rodzice nas zaręczyli.
Slubne nas czekały wieńce,
Jam wszystkie dawne biedy zapominał,
I w tkliwej serca podzięce,
Przed Bogiem kolana zginał.
Niebo mi dało cóm mógł chcieć na ziemi,
I żyć, i karmić uczucie,
I płakać łzami słodkiemi,
I widzieć szczęścia na jawie wysnucie.
Z jakąż niewinnością świętą,
Ona swych ogniów odkrywając żywość,
Zlewała na mnie szczęśliwość.
Ach! jak ma dusza była nią zajętą!
Wszystkie człowieka żądania,
Jako promienie w niej skupiłem razem,