Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/240

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


(75)VIII.

Tak cię żąda myśl moja, jak pokarmu ciało.
Tém dla niej jesteś, czém deszcz dla spragnionej ziemi.
Serce moje dla ciebie, taką walkę stałą
Toczy, jak chciwy skąpiec z bogactwami swemi:

Raz wesoł iż używać będzie — to się boi,
Iż nieśpiący zazdrośnik skarb jego zabierze;
To chcę się s Tobą ukryć w samotności mojej,
To się trwożę iż zazdrość; me szczęście postrzeże.

Czasem twoim Anielskim wzrokiem się najadam,
To znowu chciwie łaknę jednego spojrzenia.
I niepojętą mocą miłości płomienia,
Co w jednej wezmę chwili, to w drugiej postradam.
Tak czy to słońce świeci, czy noc świat ocienia,
Albo mam wszystkie skarby, lub nic nie posiadam.