Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/211

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Nad kilka miesięcy,
Przychodzi Malarz s tym samym obrazem.
Mąż Adolf zawołał w złości,
Chciałem w portrecie wierności,
Widzę tutaj pochlebstw mnóstwo,
Odmalowałeś mą żonę jak Bóstwo,
Farba oczu nadto żywa,
Na co ta szata tak lubieżnie spływa?
Pęzel tylko mierny,
Może być niewierny.
Na to Malarz w gniewie rzecze;
Niestały człowiecze!
Nim powiesz czy mój pęzel przeniewierca,
Wprzód zajrzyj do swego serca.