Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/205

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Wół przytomny takiej mowie,
Sądzicie rzekł być nieszczęść obrazem na ziemi,
Słuchajcie co wół wam powie,
I zmierzcie jego nieszczęścia, z waszemi.
Kochanego miałem brata,
Ze mną on dzielił trudy i niedolę,
W czasie jesieni, całej wiosny, lata,
Posłuszni człowiekowi, sprawialiśmy rolę,
Lub stłuszczali łany;
Dwóch nas u człeka było, nie było więc zmiany.
Czy mróz ziembił, czy słońce ciskało swe skwary,
Wlekliśmy ciężary.
Z naszej pracy potrzeby życia zaspokoił,
I majątek zdwoił.
Zgadnijcie jaka zapłata,
Za przepędzone w krwawym pocie lata?