Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/184

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nie zupełnie oświecona,
Ale bez ciemnoty sromu,
Przyniosła chwały znamiona,
Wzięte od Boga jak ze swego domu.
W dzieciństwie naszem, niebo w nas ukryte,
Lecz nad rosnącą dzieciną,
Cienie więzienia kupią się niezbyte,
Widzi jeszcze światła żywe,
Wie skąd one płyną,
Cieszy się niemi szczęśliwe!
Idąc dalej już młodzianem,
Błogiej natury kapłanem,
W wesołej drodze tę światłość spotyka;
Ona przed okiem Człeka cała znika.

—  ☼☼☼  —