Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/183

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Upiersi matki niemowle się wiesza,
A słońce swoje złoto z wszystkiem miesza.
Wszędzie wesołość, wszędzie szczęście dysze;
Ach! słyszę je, słyszę.
Lecz na samotném polu, pozostałe
Drzewo, spuszczając gałęzie niecałe,
Stale się wije przed memi oczyma,
Oba mi mówią iż czegoś już nie ma.
Gdzieżeście chwało! kolory, i cienia,
Najpiękniejszego marzenia?

—  ☼☼☼  —

Snem jest zmięszanym rodzenie się człeka,
Dusza przybyła z nami — życia siła
Jak gwiazda gdzieś zachodziła,
I przyszła zdaleka.