Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jakiż głos o te smutne obija się ściany?
Ktoż mnie wzywa do siebie? Ach! ten głos mi znany.

Raz gdy noc pogrążyła naturę w żałobie,
Samotna strzegłam lampy płonącej przy grobie;
Wszędzie sen, wszędzie groźne panowały cisze;
Wtem złona smutnych grobów, ten straszny głos słyszę.
„Przybywaj rzecze do mnie siostro nieszczęsliwa!
„Porzuć znikomość świata, wieczność ciebie wzywa;
„I ja nikłych roskoszy uwiedziona marą,
„Żyłam jak ty nieszczęsnej miłości ofiarą;
„Lecz granice niedoli i kres udręczenia,
„Znalazłam w tym przybytku wiecznego milczenia;
„Tu nieszczęście nie jęczy, miłość nie narzeka,
„Tu koniec wszystkich cierpień i nędzy człowieka.