Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/138

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Kiedy ten, który wszystkie uspakaja męki,
Sen, przyjaciel nieszczęsnych, stłumi moje jęki;
Wnet miłość ze mną wdzięcznym obrazem się pieści,
I, ciebie Abelardzie na mém łonie mieści.
Oto głos luby słyszę... widzę cię... przychodzisz,
Ach! jakież zachwycenie w sercu mojem rodzisz!
Co moment czuję w sobie silniejsze zapały,
Roskosze potokami w duszy się rozlały....
Wtem promień światła niszczy te czucia pieszczone,
I błędnych wyobrażeń rozdziera zasłonę.
Daremnie szukam ciebie; wzywam cię daremnie!
Cień twój jak ty okrutny ucieka odemnie.
Wy! obrazy roskoszy najdroższej na świecie,
Sny przyjemne! dla czegoż tak prędko nikniecie!