Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/139

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Niekiedy nad wierzchołkiem niebotycznej skały,
Gdzie się zhukane morza rostrącają wały;
Nad osią świata; ciebie postrzegać się zdaje,
Jak wstepujesz w wieczności nieprzebyte kraje;
Ale okryty cieniem zawistnym obłoku,
Wnet ten zachwycający widok znika oku.
Huczą wichry szalone, wały morskie ryczą...
Obudzam się... i marę przeklinam zwodniczą.

Nie znasz tych cierpień; losu zawziętość nieczuła,
Duszę twoję z wzajemnej tkliwości wyzuła,
Nie znasz co są kochania srogie niepokoje,
Jako strumień najczystszy płyną lata twoje;
Pozbawione miłości jęków i zgryzoty,
Życie twoje, wystawia pogodny sen cnoty.