Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/137

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Miłość Boga w niej wszystkie uczucia zagłusza,
Kosztuje dni tak czystych, jak czysta jej dusza.
Usypia Anielskiemi okryta skrzydłami;
Obraz ją we śnie ziemskiej miłości nie mami;
Widzi otwartych niebios przybytek wspaniały,
I zachwyca się blaskiem nieskończonej chwały;
Dla niej to Cherubinów orszak niezliczony,
Wite z róż niesmiertelnych przeznacza korony.

Ach! jakże Heloiza tej doli zazdrości!
Nieszczęsliwa ofiara niezgasłej miłości,
Czy się ku zachodowi nachyli bieg słońca,
Czy ranne świecą zorze;... goreję bez końca.
Gdy noc i głucha cichość świat cały okryją,
Serce czuwa... i rany niezgojone żyją.