Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/132

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Swiątobliwej twej cnoty wiedzione przykładem,
Te córy nieba, twoim winne stąpać śladem.
Ta budowa twą sprawą swój początek wzięła,
Kościoł, ogród, mieszkanie, są to twoje dzieła.
Nie masz kosztownych ozdób w tej skromnej Swiątyni,
Lecz ją czyste ubóstwo przyjemniejszą czyni.
Nie widać tu bogatych obrazów, ni złota,
Sama wszędzie niewinna jasnieje prostota.
Tak jest skromną w ozdobach, ta budowa cała,
Jak cnotliwa pobożność co ją zamieszkała.
W murach tych, pod tej wieży niebotycznej cieniem,
Gdzie teraz blade światło przebija się z drzeniem,
Gdzie wśród ciężkiej tęsknoty, jęków, i żałoby,
Leniwym krokiem smutne postępują doby;
Przy tobie wszystko będzie w weselszej postaci,
Przy tobie to ustronie swą posępność straci;