Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Łagodny blask twych oczu, naszę boleść zmniejszy,
I w to schronienie promyk doleci jasniejszy.
Dzisiaj wszystkich nas smutku otoczyły cienie,
Wszędy tylko łez zdroje i wszędy jęczenie.

O! Ty stałej miłości nieszczesliwy celu,
Najdroższy mężu, Ojcze, bracie, przyjacielu!
Daj ulgę jarzmu co mię nieprzestannie gniecie,
Pomnij, że tyś mi jeden pozostał na świecie.
Te jodły których wierzchy niedostępne oku,
Zda się że w lazurowym znikają obłoku;
Ta łąka co się wdzięczną świeżością zieleni,
Te różnofarbne kwiaty, lekki szmer strumieni,
Zefir co wonném tchnieniem łagodnie powiewa,
Te posępne jaskinie, te wspaniałe drzewa,