Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/110

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ujrzysz że żyjesz w sercach! że w ciężkiej boleści,
Przyjaźń i miłość twoim obrazem się pieści.
Codzień żal tkliwym duszom łez zdroje wyciska,
Gdy zachodzące słońce na twym grobie błyska;
Przypomina im promień jego ostateczny,
Iż tak jako on czysta w kraj się wzniosłaś wieczny.
Tu kwiat zawsze najświeższy gdzie twój popiół gości,
Stąd westchnienie wzlatuje do nieśmiertelności.

Jakich to dwoje ludzi w milczeniu łzy roni?
Nic w twarzach żyjącego nie ma? Ach! to Oni
To Rodzice —  Tak w ten grób wlepiony wzrok mają,
Iż zda się że z nim jednę istotę składają.
Nieszczęsliwi! swej córki znaleść nie możecie,
Choć ją wszędzie widzicie i wszędzie czujecie,