Strona:Poezye Józefa Bohdana Zaleskiego.djvu/139

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Pokój ci mój bracie w grobie!
Nigdy wróg cię nie tknął nam:
Zmógł Ajaxa Ajax sam —
Własnym gniewem spłonął w sobie.

— „Najmędrszemu czas wodzowi,
Czas jest, bracia, okrzyk wznieść;“
Neoptolem z czarą mówi.
„Sławny ojcze, cześć ci, cześć!
Niż co zmiennem jest i płochem,
Głośną sławę woli mąż;
Co cielesne, marnym prochem,
Wielkie imię, żyje wciąż.
Ojcze! dla cię w pieśniach Greków
Wznijdzie nieśmiertelny dzień;
Bo gdy życie jest jak cień,
Zmarli trwają wieki wieków!“ —

— „Kiedy żałość usta skleja,
Zwyciężonym okrzyk wznieść,
Pijmy!“ — wołał syn Tydeja, —
„Za Hektora; cześć mu, cześć!
Kto za kraj swój mężnie stawa,
I polegnie jako on, —
Bracia! większa nasza sława,
Lecz piękniejszy jego zgon!
Kto za kraj swój mężnie stawa,
I przeleje świętą krew,
W uściech wroga brzmi mu śpiew,
Wieki przetrwa jego sława!“