Strona:Poezye Józefa Bohdana Zaleskiego.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Teraz w koléj Nestor stary,
Trzech pokoleń zmarłych brat,
Z uwieńczonéj kwieciem czary,
Do Hekuby przypił rad:
„Nie płacz, matko, losów zmiany,
Strać minionych pamięć chwil,
Na bolące serca rany
Bacha słodki balsam chyl.
Dar to boski, pożądany,
Śród goryczy ziemskich chwil:
A więc pełną czarę schyl
Na bolące serca rany.“ —

W tém Kassandra, któréj święty
Zapał przerwał dumań bieg;
Błysła wzrokiem na okręty
Na dymiący blizko brzeg:
„Dym jest, dzieło śmiertelnika!
Jak ten tuman wkoło nas,
Ziemska wielkość marnie znika,
Bo nie nasze świat i czas!
Morzem, lądem, człek się miota,
Troska za nim leci w ślad;
Nikt z nas niewié Jutra zdrad,
Więc użyjmy Dziś żywota.“