Strona:Poezye (Odyniec).djvu/671

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— „No, a kiedyż wrócimy
Z téj Węgierskiéj ziemi?“ —
— „Jak na skałach zrodzi zboże,
Jak na śniegu wzejdą róże,
Jak wyschnie morze.“ —




III.


„Czegoś smutny, ojcze stary?“
— „Wyprawiłem syna mego,
Wyprawiłem na Tatary
Syna mego jedynego.
Wąs mu jeszcze nie wypłynął,
W piérwszéj teraz będzie bitwie.
Drży mi serce, by nie zginął,
Lub nie zrobił wstydu Litwie. —
Śmiało, synu mój,
Przy chorągwi stój!
Myśl o kraju, nie sobie.
A jeśli cię zły los spotka,
Za ojczyznę śmierć jest słodka,
Będziesz wspominan w grobie.“ —

Powrócili towarzysze,
Powrócili przyjaciele.
„Gdzie jest syn mój? niech usłyszę!“ —
— „Syn twój wszędzie jest na czele.
Gdzie proporzec swój rozwinie.
Gdzie się mieczem swym zamierzy,
Krew Tatarska rzeką płynie.
Broń Tatarska mostem leży.“ —