Strona:Poezye (Odyniec).djvu/598

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


RANEK I WIECZÓR.

(Z HISZPAŃSKIEGO)




I.

Wschodź, wschodź pogodnie, ranne słoneczko!
Zajrzyj wesoło w Jéj okieneczko,
Oświeć łagodnie senne Jéj czoło,
Niech się obudzi z myślą wesołą!

Ona tak lubi blask twój pogodny.
On tak z promieniem oczek Jéj zgodny,
I w Niéj od niego tak się rozwija,
Serce jak róża, myśl jak lilija!

Nie chmurz się na mnie, nie chmurz na niebie,
Że ja mniéj przy Niéj zważam na ciebie,
I że z Jéj tylko oczek odbicia
Biorę od ciebie promienie życia!

Za toż ty widzisz, jak w duszy mojéj
Wszystko się budzi, ożywia, roi,
Gdy jak Jéj saméj twoja pogoda,
Tak Jéj wesołość mnie siły doda.