Strona:Poezye (Odyniec).djvu/597

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Aby gdzie nie przebiło linii kordonu
Familijnéj godności, lub dobrego tonu.
Ci nakoniec, z troskliwéj nie tracąc uwagi,
Jak co rychléj sióstr zbywszy, zatrzymać posagi,
Arytmetycznie pragną rozwiązać zadanie,
Czy szwagier na miłości siostry poprzestanie,
Lub czyli jeszcze za nią, dla kochanych braci,
Protekcyą, darami, godnie się odpłaci?

Biada tobie, nieszczęsna! jeśli kochasz szczerze,
A serce twoje tylko takiego wybierze,
Ze choćby był sam w sobie jako żyzna gleba
Co wróży plon stokrotny — lecz jéj pomódz trzeba,
A zatém familijna gdy twoja starszyzna
Za dobrą go dla siebie partyą nie przyzna:
Przygotuj serce twoje do cierpień tysiąca!
Nie rozbroi szydercy łza w twém oku drżąca,
Nie ubłagają względu twój smutek i męki,
Ni litości, gasnące i zdrowie i wdzięki.

Okrutni! Lecz was dzikie omylą rachuby!
Miłość szczera nawzajem, nie zlęknie się próby,
Miłość stateczna w wierze, opiekę wybłaga
Tego, co fałsz zwycięża, a Prawdę wspomaga.

1828.