Strona:Poezye (Odyniec).djvu/469

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jak jednym rzutem wzrok jego wprawny
Błędy tysiąców prostował.

„Jak go tysiące ze czcią słuchały,
I jak nikt nie mógł mu sprostać.
Młodzian był dzielny, poczuł chęć chwały,
Wodzem zapragnął też zostać.

„Ale jak mniémasz? czyby mu wprzódy
Król wojska swoje poruczył,
Ażby mu jawne złożył dowody,
Że się być wodzem nauczył?

„I czy mu na to dosyć byłoby
Czytać opisy zwycięztwa.
Gdyby się wzdrygał przejść sam przez próby
Trudów, karności i męztwa?“ —

— „Czyż i to do mnie?“ — „Tak, moja droga!
Poznałaś świętą osobę,
Wysoką duchem, natchnioną z Boga,
Kościoła Jego ozdobę.

„I chwała tobie! gdybyś jéj wzorem,
Gdybyś jéj słowem natchniona,
Ślad w ślad iść za nią jęła jéj torem,
Ażbyś dosięgła, gdzie ona.

„Lecz wprost, od razu, chcieć doskonałość
Przejąć, i k’ sobie stosować.
Jest to — przepraszam może za śmiałość —
Małpować, nie naśladować.