Strona:Poezye (Odyniec).djvu/259

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


PROROK.

Z PUSZKINA.




Duchowém pragnieniem palony,
Błądziłem po stepów przestworzu;
Wtem sześcią skrzydły osłoniony,
Seraf spotkał mię na rozdrożu.

I lekko, jak senne widziadło,
Tknął mych oczu ręką bez ciała.
„Przejrzyj!“ rzekł — i bielmo z nich spadło..
I raz piérwszy wieszcza źrenica,
Jako przestraszona orlica,
W otwarty świat ducha spojrzała.

Duch końce powietrznych swych palców
Ścisnął, i do uszu mych włożył.
I dziwny w nich słuch się otworzył.
Poczułem dźwięk planet obrótu,
I w chmurach świst ptaków przelotu,