Strona:Poezye (Odyniec).djvu/256

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Hymn pieśni Anielskich, dźwięk światów słonecznych,
Hozanna miljona miljonów! —

Jak piorun przeleciał przez chmury Aniołów,
Przez rzędy Proroków przelata.
Już zastęp Wyznawców! już krąg Apostołów!
I stanął — a przed nim Pan świata!

∗             ∗

Prawda i Cnota, u stóp Majestatu
Stoją: — lecz nie te, co je świat tak zowie.
Prawda nie owa, co fałsz barwi światu,
Cnota nie owa, co brzmi tylko w słowie:
Ale co wiedzie w ślad za Bożym Synem,
Ale co wiarę Weń potwierdza czynem.

A obok przy nich jest Miłość: — lecz nie ta,
Co ją w swych rymach opiewał poeta.
To miłość bliźnich, dla miłości Krzyża;
To miłość Boga, co ku Bogu zbliża.

A daléj Mądrość: — nie owa rozumu,
Jak wąż zdradziecka, i jak on, myśl tłumu
Pychą kusząca; — lecz co uczy siebie
Być doskonałą, jak Ojciec na Niebie.

∗             ∗

I duch Poety drżąc patrzy na Sędzię. —
Przed sądem Jego, cóż go bronić będzie?
Geniusz? talent? — Toć są dary Jego,