Strona:Poezye (Odyniec).djvu/254

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


SĄD POETY.

Z PAWŁA KUKOLNIKA.




Żal, płacz i łkanie, nad łożem śmiertelném
Wieszcza narodu! — W nim blask jego chwały,
W nim zgasł wódz myśli! — On swém pieniem dzielném
Poruszał serca. Jemu Nieba dały
Natchnienie — dar swój najdroższy w człowieku.
Ojczyzna jego pyszniła się dzieły,
Imieniem jego usta ziomków tchnęły,
On cud, on podziw, on Geniusz wieku!

I jeszcze w narodzie pieśń jego ostatnia
Budziła serc życie i siły:
Gdy z pieniem kapłanów, gromada już bratnia
Do zimnéj go wiodła mogiły.
I wkoło cześć jego, jak dzwony pogrzebu,
I wkoło jęk ludu, jak hymny,
Z serc wszystkich, z ust wszystkich brzmiąc chórem ku Niebu,
Na wieki żegnały proch zimny.