Strona:Poezye (Odyniec).djvu/251

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


MONOLOG DŁUGOSZA.[1]

(DŁUGOSZ siedzi przy stole, napełnionym xiążkami, i pisze.
Po chwili, składa pióro i mówi):




Święta i straszna dziejopisa praca!
Gdy w głąb’ przeszłości, jako w loch grobowy,
Zchodzi z pochodnią Prawdy, i obraca
Nią, z czcią i zgrozą, na ten proch wiekowy
Rzeczy i ludzi — co jak gruz i trumny,
Jedne na drugich piętrząc się w kolumny,
Znaczą tu drogę, kres — nie cel człowieka.
Gdy jak Czarodziej, laską swéj potęgi,
Strąca z łoskotem owych trumien wieka,
By z lic umarłych, jako z żywéj księgi,
Wyczytał, odgadł, te myśli, te siły,
Co w nich jak morze falą w serca biły,
Jak piorun grzmiały z ich ust, i gorzały
Z ócz ich nad światem, jak świata sygnały!


  1. Monolog ten miał niegdyś stanowić początek prologu do dramatu historycznego z czasów Kazimierza Jagiellończyka.