Strona:Poezye (Odyniec).djvu/175

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jakby ono twemu latu,
Samo rosnąc w nieskończoność,
Dało plenność, barwność, wonność!
Jakby ogień w ciebie tchniony,
Blaskiem tęczy, a nie łony,
Z ziemi odbijał na niebie,
I na ziemi, wokrąg siebie.
Po nad starych zasług groby,
Rozpromieniał kir żałoby,
Nowéj pracy budząc życie!.... —
O! i jakby przy tym świcie,
Ziemia z Niebem, zawsze społem,
Brzmiały zgodném a wesołém
Alleluja!
1869.