Strona:Poezye (Odyniec).djvu/154

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    „W karach Twoich nie uznał win swoich i złości:
    „Podwajał grzech, nie pokutę.
    „W gniewie swym, gniewu Twego chciał kruszyć narzędzia,
    „Zamiast go skruchą rozbrajać! —
    „Cóż za dziw, żeś Pan i Sędzia,
    „Kaźń tylko musiał podwajać? —

    „A wielkie były dary, coś nań zlewał, Panie!
    „Jak orzeł młode orlęta,
    „Tyś go Sam na Swych skrzydłach podniósł na latanie;
    „Sam jego pokruszył pęta,
    „Sam wywiódł z domu niewoli,
    „Postawił między narody,
    „By w posłuszeństwie Twej woli
    „Dał wzór prawdziwej swobody! —
    „A on!... rozwierzgał się, miły,
    „Przeciw twéj władzy i właści!.. —
    „Pokruszył szranki, co były
    „Poręczem brzegów przepaści.
    „Z każdą pokusą się swatał,
    „Każdym prorokiem pomiatał,
    „Przed każdym cudzym bałwanem
    „Zapomniał, żeś Ty jest Panem,
    „Aż jak on praw Twych tablice,
    „Tyś go zdruzgotał na nice!... —

    „I jemuż to ma być dana
    „Ta ziemia Twa obiecana,
    „Płynąca mlekiem i miodem?