Strona:Poezye (Odyniec).djvu/016

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


POKUTNIK.




Ubrany w szaty kościelne,
Z potęgą od nieba wziętą,
Rozgrzeszać ludy śmiertelne,
Papież odprawiał mszę świętą,
Święte rozdawał odpusty.
Lud tłumny zbiegł się z okoła,
Kornemi całując usty
Zimne podłogi kościoła.

Do ziemi spadły kolana,
Cichość osiadła sklepienia,
Gdy Bóg przez usta kapłana
Miał rozlać słowo zbawienia.
Przebóg! lecz jakaż to trwoga
Nagle Pasterza przeraża? —
Z rąk mu krzyż, z obrazem Boga,
Upadł na stopnie ołtarza.

„Nieba! rzekł, cóż to za zbrodzień
Śmie się znajdować tu z wami?
Snąć odpuszczenia niegodzien
Tchem swoim świętość dnia plami.