Strona:Poezje Teofila Lenartowicza2.djvu/202

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Psami ze wsi szczwano;
Nie nadarmoś świat obieżał,
Doświadczył boleści,
Żebyś nie miał poczuć w duszy,
Że cię pan Bóg pieści;
Nie nadarmo łza się stacza,
Smutek serce gniecie:
Spojrzyjże mi teraz w oczy,
Rozśmiejże się dziecię. —

Więc Kościuszko taki cichy
I pełny wesela,
Patrzy jako ptaszek lichy
W matkę Zbawiciela.
Madaliński się zadumał
Na pałaszu długim,
Zadumał się nad pałaszem,
Jakby chłop nad pługiem.
Co tak dumasz, Jenerale,
Co się dzieje tobie,
Polska sprawa, boska sprawa.
Daj ty pokój sobie.