Strona:Poezje Teofila Lenartowicza2.djvu/203

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Choćbyś myślał i nadmyślał,
Jak Moskali pobić,
Jak Polakom przeznaczono,
Tak się musi zrobić.
Kto uwierzy, kto wydzierży,
Ten pewno nie zginie;
Jeśli w własnéj krwi utonie,
To w niebie wypłynie.

Murowany kościół stoi,
Wrota modrzewiowe,
Nasz Dobrodziéj do narodu
Powiedział przemowę.
Co powiedział, to powiedział,
To już tak wnętrza,
Tak powiedział do każdego
Co matko najświętsza...
Polskie dzieci, kosyniery,
Ojczyzna kochana;
A pod naszym naczelnikiem
Trzęsły się kolana.
Prawie dziurgiem mu leciały