Strona:Poezje Teofila Lenartowicza2.djvu/074

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I na rotę przysięgali a słowo po słowie,
Że aż wszystkie włosy ludziom wstawały na głowie.
Co się tycze broni w dłoni, Sierakowski rzecze,
Mam ja taką rzecz co kłuje i taką co siecze,
Więcéj wierzę toporowi niźli marnéj kulce,
Nie ustąpią bagnetowi rzeźnickie szpikulce.
Już tam który wpadnie w rękę bracia towarzysze,
Niech się kręci czy nie kręci a testament spisze.
Dobrze mówi Sierakowski jakby czytał z książki,
Więc szpikulce oprawimy jak należy w drążki,
I od biedy będą dzidy, topór za fartuchem,
I dopiero kłój go nożem, zawracaj obuchem.
Jak kto może niechaj orze byle Moskwę czubił,
Czy z bagnetem czy z lancetem to go będę lubił.
Tedy Hiż i Kałuzowki obadwaj wojskowi,
Wysłuchawszy osobliwie co i jak kto powie,
Oświadczyli od wojskowych radzie rzemieślniczy:
Co się tycze kuli, prochu, że niech na nich liczy.
A więc bracia na początek na ten związek święty
Dokończymy, wysuszymy gąsior rozpoczęty.
Złączyła nas jedna sprawa nie żadna przebiegłość,
Lecz ojczyzny naszéj całość, wolność, niepodległość.