Strona:Poezje Teofila Lenartowicza2.djvu/070

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


WARSZAWA I KRAKÓW.




A znacie wy piosnkę żaków, piosenka to gładka,
Dla Polaków ojciec Kraków a Warszawa matka.
Jak odezwie się w Krakowie, w Warszawie odpowie,
Jak w Warszawie hukną żwawie, powtórzą w Krakowie.
A dla czego ojciec Kraków? bo stary za katy,
Siwe mchy mu opędziły ten Wawel garbaty,
Choć niewiada już którego krzyżyka dościga,
Jeszcze na swych silnych barkach stary zamek dźwiga.
I Maryjacki kościół czarny z trębaczem na wieży,
Na swéj dłoni spracowanéj trzyma jak należy.
Cały dzień w nim dusza rusza, a spokojną nocką,
Wyciąga się ojciec Kraków przez ulicę Grodzką.
I patrzy się dniem i nocą na góry te same,