Strona:Poezje Teofila Lenartowicza1.djvu/177

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


SŁOWO POCIECHY.
Odpowiedź na list.




Patrząc na braci ze skutemi dłońmi,
Przed kozackiemi jak wędrują końmi,
Jak na krzyż idą cicho, tryumfalnie,
W stepy kirgizkie, w sybirskie kopalnie.
O duszo polska przypadnij do ziemi,
Albowiemć dano żyć między świętymi.

Ani się nie smuć, że nie masz kościołów,
Kiedy po drogach tylu masz aniołów,
Że gdzie się zwrócisz, idzie postać biała,
Cała w promieniach, choć ze krwi i z ciała.
O niedaremnieć zamknięto świątnice,
Gdy święci twoi wyszli na ulicę,