Strona:Podróże Gulliwera T. 2.djvu/118

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i pełną kurzu, kiedy osoba mająca mieć audyencyą ma możnych nieprzyjacioł u dworu; raz nawet widziałem usta jednego pana tak zapchane prochem, że przybywszy do tronu nie mógł ani słowa wymówić. Przeciw temu nie ma nawet zaradczego środka, bo jest to największą zbrodnią wypluć lub obcierać sobie usta w obliczu Jego Królewskiej Mości.

Podróże Gulliwera T. 2 str 118.png

Inny jeszcze zwyczaj panuje u dworu, którego wcale pochwalić nie mogę. Jeżeli Król zamyśla odjąć życie jednemu ze swoich dworzan sposobem honorowym i łagodnym, to każe posypać podłogę brunatnym proszkiem, prędko działającą trucizną, a ta każdego który ją zlizał, w przeciągu dwudziestu i czterech godzin zabija. Muszę jednak oddać sprawiedliwość temu Królowi z