Strona:Podróże Gulliwera T. 1.djvu/054

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Always pull a peach
When it is in your reach.

Zawsze zerwij brzoskwinię
Kiedy ci się nawinie.

I zastosował te słowa dając przykład towarzystwu.

Drugi raz przejeżdżając się wierzchem, towarzyszący mu znajomy spadł z konia śród kałuży

The more dirt,
The less hurt;

Im błoto większe
Tem leże w niem miększe.

zawołał Swift, a leżący w błocie podniósł się na pół pocieszony; był to człowiek wielkie mający upodobanie w przysłowiach; i zdziwił się mocno iż to które diekan tak na swojem miescu przytoczył nie było mu znane.

Dziennik Swifta pisany do Stelli, dowodem jest z jaką łatwością składał wiersze, w najmniej znaczącym przedmiocie. — Płodność jego w tym względzie była zadziwiającą. —

Niezmiernie lubił czystość, i posuwał ją aż do przysady. Lubił także wszelkie ćwiszenia ciała, a szczególniej chodził dużo. — Nasi dzisiejsi piechotnicy śmieliby się z zakładu Swifta, że pójdzie do Chester robiąc po 10 mil na dzień[1] (odległość cała wynosi około 200 mil). — Pomimo tego mniemano, iż Swift zbytniem używaniem ruchu, zdrowie swoje nadwerężył. — Dobrym był jeźdźcem i lubił jeździć konno; znał się przytem na koniach, obrał sobie to

  1. Angielskich.