Strona:Pl Poezye t. 1 (asnyk).djvu/045

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    On zbierał tylko marzenia tęczowe,
    Które duch ludu z piersi swej wysnuwał;
    Tylko im polot dawał i wymowę,
    Ujmował w kształty i w przyszłość posuwał:
    Więc kiedy stworzył potężną budowę,
    Każdy jej wielkość i prawdę odczuwał,
    Bo znalazł wszystko tam ubrane w ciało,
    Co w jego piersi niewyraźnie tlało.

    Potrzeba było młodzieńczego wieku,
    Pełnego ognia, wrażeń i prostoty,
    Wykarmionego na cudownem mleku,
    Zbrojnego w wszystkie bohaterskie cnoty;
    Potrzeba było, ażeby w człowieku
    Wykwitła siła nadziemskiej istoty,
    Co dumnym czynem w niebiosa się wdziera, —
    Ażeby wydać ślepego Homera!

    Potrzeba było dla niego tych czasów,
    W których lud cały, w pieśni rozkochany,
    Słuchał jej chciwie wśród laurowych lasów
    I uzupełniał wątek podsłuchany;
    I kiedy z długich pokoleń zapasów
    Snuł się poemat wielki, niezrównany;
    I gdy bohater, i twórca rapsodu —
    Zarówno byli chlubą dla narodu!...