Strona:Pisma wierszem i prozą Kajetana Węgierskiego.djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Świat z twojej pracy będzie chełpliwy,
Ty będziesz z świata zyskował.





LIST Z WARSZAWY.

Nie życzęć przyjacielu jechać do Warszawy,
Chyba tylko byś młode pasł rozkoszą żądze,
Prawda jest, że najsłodsze tu znajdziesz zabawy,
Ale to tylko wtenczas kiedy masz pieniądze.

Masz rozum, statek, cnotę i jesteś poczciwy,
Toć myślisz że w Warszawie będziesz poważany?
Ale tu już nie jeden o cnotę gorliwy,
Poszedłszy torem prawdy, został oszukany.

Ździwiłbyś się tu słysząc jako chwalą cnotę,
Lecz też w samych pochwałkach zysk cnoty zamkniony,
Nikt nie wziął nic, co czyni przez szczerą prostotę,
To nie człek, co na wszystkie gracz w wykrętach strony.

Myśli kto u Panów stara się o względy,
I wiernych prac zakłada w ich łasce nadzieję,
Przez próbę to niemylną doświadczono wszędy,
Że pięknych słow są tylko hojni dobrodzieje.

Nie tak wiele ziarn rolnik w nadziejach swych mylnych,
W nieuprawny grunt rzuci bez żadnej korzyści,
Ile Pan w dniu wysieje obietnic przychylnych,
Lubo żadnej z nich skutkiem rzetelnym nie ziści.

Człek z cnotą wiernie służy, ma szacunek za to,
Lecz też nic prócz szacunku ztąd mu nie przychodzi,
Gdy drugi przez wykręty cieszy się zapłatą,
I zyskawszy ich łaski, na stopnie wychodzi.