Strona:Pisma wierszem i prozą Kajetana Węgierskiego.djvu/132

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Najszacowniejszy sposób myślenia
W bezczynnej grzebieni podłości.
Boim się myśleć, a nie myślemy
Iż się z naturą mijamy,
I bardziej jeszcze przez to grzeszemy
Że jej natchnienia wzgardzamy.
Na to nam rozum natura dała,
Byśmy nim prawdy szperali,
Gdyby zaś tego bronić nam miała,
Próżnobyśmy go dostali.
Chcesz poznać Boga, nie idź do księgi
Szukać tam jego istoty;
Patrz na te wielkie światów okręgi.
Osądź o Mistrzu z roboty.
Ten co bieg równy słońcu naznaczył,
Co gwiazd tysiące szykował,
Nie jest tak mały byś go obaczył
Lub jego dzieła taksował.
Rownie monarcha, jak niewolnicy
Jednemu prawu poddany,
Natura nie wie o tej różnicy
Co nas rozdziela na stany.
Dobroć jest Boga darem istotnym,
Bo nasze plemię utworzył.
A gdy nas natchnął duchem żywotnym
Drogę nam szczęścia otworzył.
Inszej dla niego nie ma wdzięczności
Jak pełnić jego zamiary,
On cię utworzył do szczęśliwości,
Profitujże z tej ofiary.
Żaden bez pracy nie był szczęśliwy,
Trzeba ażebyś pracował,