Strona:Pisma wierszem i prozą Kajetana Węgierskiego.djvu/131

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Gdzie przekonanie przy tem obstawa
Nie gdzie tysiące praw razem.
Przybierz go sobie w sprawie za Sędzię,
Choć nie przysięże na stole,
Rozumnie, wiernie, sądzić cię będzie
Ni się przekupić dozwoli.
Nie wierz człowiecze, że ci są święci
Co się żegnają krzyżami.
Nie są i oni jak my wyjęci
Mazać się czasem zbrodniami.
Święcona woda, wianki, gromnice,
Świętym nikogo nie zrobią;
Mniejsza do jakiej kto wszedł świętnice,
Gdy tylko cnoty go zdobią.
Pierwszy polityk co swe przeważne
Sidełka na nas zastawił,
Wynalazł takie cacka poważne
Żeby nas niemi zabawił.
A ci co cnoty nauczać mieli,
Skoro im zyski ukazał:
Wnet mu w pomocy z krzyżem stanęli
On na ciemnotę nas skazał.
Rozum tymczasem gdy się nałożył
Innym polegać na woli,
My kark schylili, polityk włożył
Haniebnej jarzmo niewoli,
Póki za tchnieniem natury chodził,
Kim się z nią człowiek pominął,
Instynkt wskazywał, rozum nawodził,
W szczęściu się rodził i ginął.
My tym wzgardziwszy co z przyrodzenia
Największej mamy hojności,