Strona:Pisma VI (Aleksander Świętochowski).djvu/039

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


SCENA VIII.
Ciż, Plutoforos i Trofos.

Plutoforos (zbliżając się z Trofosem). Ostatecznie w kopalni ostrowidzów nie potrzeba, więc mniejsza o krótki wzrok.
Trofos. Jak uważasz.
Linos (biegnąc przeciw Trofosowi). Proszę cię — nie sprzedawaj Melity, aż wrócę i przyniosę więcej pieniędzy.
Trofos. Skąd?
Linos. Niedaleko — pożyczę.
Trofos. Ho, ho, mój młody obywatelu, dopiero teraz o tem pomyślałeś. Słońce już nizko, a twoja nadzieja — wysoko.
Linos (z tajoną złością). Ten oszust ją kupi — za moje pieniądze.
Plutoforos. Albo wiesz co: Ajas mówi, że chciałby tanio dostać furmana, którego zdrowie w nogach jest mu pewnie obojętne. Kupię więc od ciebie kulawego i pomieniam się z niewielką dopłatą na jego krótkowidza.
Kriton. Teraz więc trójka rozebrana: Plutoforos zabiera dziecko, wymienia ojca, a ja...
Plutoforos. Nie śpiesz się z rozbiorem, bo zamówiłem sobie także matkę...
Polos (który w czasie tych słów powstał i zbliżył się do Plutoforosa). Może chcesz wiedzieć obywatelu, kogo