Strona:Pisma Henryka Sienkiewicza (ed. Tyg. Illustr.) vol. 81.djvu/142

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—  138  —

Warszawie. W braku kanalizacji i z powodu niezdrowej wody choroby panują wprawdzie, ale, jak zapewniali nas lekarze dobrze ze sprawą obeznani, zatrważającego charakteru epidemicznego nie przybierają. Najczęstsze są wypadki dyfterytis. Pewien warszawski obywatel, który zapadł na tę straszną chorobę, wezwał natychmiast swego sąsiada doktora i rzekł:
— Wszak mam dyfterytis?
— Tak jest.
— A więc nie pozostaje mi, jak zrobić testament?
— Wcale nie. Będziesz pan zdrów z pewnością. Na stu chorych na dyfterytis jeden wychodzi, a ponieważ dziewięćdziesięciu dziewięciu moich pacyentów już umarło, zatem pan musisz wyzdrowieć.
Chory pocieszony w ten sposób nie wahał się dłużej i począł pisać tystament.
Pociechy podobnej moglibyśmy udzielić tym, których przestraszyła wiadomość, że na tysiąc mieszkańców tysiączny pierwszy musi być z powodu nieostrożnej jazdy rozjechany. Należy się tylko wystrzegać, by nie być tysiącznym pierwszym.
Zresztą teraz nie pora się przerażać. Teraz jest czas zabaw, oświadczyn, małżeństw i tym podobnych uroczystości. Na giełdzie karnawałowej ruch poczyna się ożywiać, a ten-