Strona:Pisma Henryka Sienkiewicza (ed. Tyg. Illustr.) vol. 81.djvu/143

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—  139  —

dencya do stanu małżeńskiego wzmacnia się. Swoją drogą z końcem karnawału wiele nadziei i wyrachowań spotka krach nieunikniony. Spotka on przedewszystkiem tych młodych ludzi, którzy, jak wspomniałem wyżej, niby to szukają ciągle majątku do nabycia, a znaleźć go jakoś nie mogą. Na tak stare sposoby ryby się już nie łapią, również jak na amerykańskie spadki i na testamenta żyjących jeszcze wujaszków. Od czasu, jak wynaleziono filantropię i zapisy na cele publiczne, bezdzietni wujaszkowie zgoła nie zasługują na przywiązanie i ufność siostrzeńców, którym czasem wcale niemiłe robią niespodzianki. A testamenta podobne mnożą się. O jednym z nich chcielibyśmy pomówić z czytelnikami.
Wkrótce ukaże się bowiem książka o zapisie hr. Kajetana Kickiego, należy więc poprzedzić ją kilkoma słowami objaśnienia, o co idzie. Kajetan Kicki zmarł w 1878 roku i zostawił ogromny majątek na rzecz Osad rolnych. Był to człowiek bardzo dziwny. Odludek, mizantrop i oszczędny do najwyższego stopnia, zbierał i podtrzymywał odziedziczone majątki z jakąś ponurą wytrwałością. Bóg wie, od jak dawna przed śmiercią przeznaczył je na cele publiczne i tą myślą tylko żył. Nad testamentem pracował podobno od trzydziestu kilku lat. — Gdy wreszcie testament został otworzony, pokazało się, że cała fortuna zapisana zo-