Strona:Piosnki i satyry (Bartels).djvu/143

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


SZEŚĆ RAZY OSIEM.




Zawsze słyszę że kobiety,
Polskie z ukształcenia słyną,
I że głównie ich zalety
Z zasad wychowania płyną;
Na mocy tego twierdzenia,
Wszyscy bez namysłu wnosim,
Że wiedzą bez zająknienia,
Ile jest sześć razy osiém.

Bo że dokazują sztuki
Prawić sześć godzin w przecięciu,
W wszystkich gałęziach nauki,
Obcych całkiem ich pojęciu,
O tem wiemy, lecz niestety,
Niemniej też usilnie prosim,
O zdanie każdej kobiety,
Ile jest sześć razy osiém.

Znosim bowiem ich dysputy,
Moralne, filozoficzne,
Na tle fantazyi osnute
Lub ściśle psychologiczne;
Lecz nie z mniejszą ciekawością,
Nawet z uwielbieniem znosim,
Gdy nam dowodzą z pewnością,
Ile jest sześć razy osiém.

Głośmy więc ich pogląd zdrowy,
Na wszyściutko co jest zgoła,