Strona:Pilot św. Teresy.djvu/098

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ŚMIERĆ „PILOTA ŚW. TERESY“


Bourjade nie był teoretykiem, lecz człowiekiem czynu. Miał umysł kontemplacyjny z natury, więc gdy mu było źle, nie otwierał nawet czarnego zeszytu, jeno spędzał długie godziny przed ołtarzem sam na sam z Bogiem.
Bardzo boleśnie dotknął go fakt, iż władza zwierzchnia nie przyjęła jego projektu posługiwania się aeroplanami. Będąc sam lotnikiem, nie mógł zrozumieć zupełnie naturalnego zresztą lęku i uprzedzenia, jakie człowiek, twór, pełzający po ziemi, ma do bujania w przestworzach.
Władza zwierzchnia wychodziła z założenia, iż posługiwanie się aeroplanem jest niepewne, bo w razie zepsucia się jakiejś części składowej, trzebaby po nią posyłać do Sydney lub do Paryża, a przez ten czas miejscowości, obsługiwane przez aeroplan, byłyby zupełnie pozbawione komunikacji, jak to się działo, gdy misja miała swój statek. Dalej: Bourjade umiał latać, ale nauczył się tego w wojsku. W razie jego śmierci któżby go zastąpił? Wątpliwą rzeczą było, aby mu się udało zrobić pilota z któregoś z misjonarzy, ludzi nieśmiałych i obawiających się kusić Boga. Było w tem dużo racji, ale także sporo