Strona:Pilot św. Teresy.djvu/099

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


konserwatyzmu, czego dowodzi fakt, że dziś misje aeroplanami już się posługują.
Bourjade przykro dotknięty odmową, lecz bynajmniej nie zniechęcony, rozwija żywą działalność, mającą cele praktyczne. Ze starych lamp robi doniczki na kwiaty, sprowadza z Europy nasiona kwiatowe, fabrykuje cegły, chce zorganizować kapelę z instrumentów dętych, co mu się zresztą nie udaje; wreszcie przystępuje do uporządkowania strumienia Oreke, którego moczary i błota, przeszkadzające stale w komunikacji, doprowadzały go do rozpaczy. Wypowiada strumieniowi wojnę na śmierć i życie.
Wojnę tę przegrał.
Pewnego dnia pracował z taką zaciekłością, że nie chciał zaprzestać pracy, nawet kiedy przyszło południe. Słońce paliło niemiłosiernie a równocześnie błota i moczary ziały trującemi gazami i miazmatami. Wspominaliśmy już, że Bourjade wkrótce po przybyciu na wyspę zachorował na febrę i cierpiał na nią stale, co organizm jego wielce osłabiło i wyczerpało. Kiedy teraz, skutkiem lekkomyślnego narażania się nad rzeką, zachorował na febrę błotną, odporność jego organizmu była tak mała, iż już pierwszej nocy stan jego okazał się bardzo groźny. Zaraz następnego dnia przewieziono go do Yule,