Strona:Pilot św. Teresy.djvu/078

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


seli i w gruncie rzeczy, przy całej swej dzikości i okrucieństwie, niezłego serca. Malaj np., zawsze spokojny, zrównoważony i układny, nigdy nie bije swych dzieci, ale też nie okazuje im serca. Papuas może dziecko w gniewie zbić i niesprawiedliwie i niemiłosiernie, w rzeczywistości jednak kocha je, i dziecko to czuje. Malaj urazy nie zapomni i będzie się mścił; Papuas, gdy pierwszy gniew minie, urazy łatwo zapomina. Malaj nie śmieje się, lecz conajwyżej uśmiecha się; Papuas śmieje się na całe gardło, a śmieje się chętnie i szczerze. Wogóle, zdaniem Wallace'a, mimo zupełnego braku kultury, dziki i nieznający Boga Papuas jest z natury o wiele szlachetniejszy, serdeczniejszy i ludzki, niż kulturalny Malaj z całym swym Koranem i jego przepisami, w miarę potrzeby zawsze chytrze obchodzonemi.
Całe plemię mieszka zwykle razem w jednym wielkim domu, zbudowanym na palach, krytym trawą, i z dwoma bocznemi wejściami, do których prowadzą drabinki. Wewnątrz są przegrody, oddzielające od siebie poszczególne rodziny, środek zaś chaty tworzy coś w rodzaju miejsca wspólnych zebrań albo też rynku.
Papuasi w głębi lądu żyją prawie wyłącznie z polowania. Toteż gdy się zaopatrzą