Strona:Pilot św. Teresy.djvu/027

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


niepozbawiony właściwej temu krajowi radości życia. Nie byłoby nic złego ani dziwnego w tem, gdyby Bourjade miał jakąś przyjaciółkę z czasów dzieciństwa czy młodości...
Nie miał żadnej. Od dzieciństwa żył sam, zatopiony w sobie, zajęty wyłącznie myślą o przyszłej pracy apostolskiej.
Aż dopiero w nowicjacie fryburskim doznał objawienia, dzięki któremu zyskał nietylko przyjaciółkę, lecz zarazem możną opiekunkę i patronkę na całe życie.
Mianowicie wpadły mu w ręce „Dzieje Duszy” św. Teresy z Lisieux.
Zamknięty w sobie, zdawałoby się, sobą tylko i swemi rozmyślaniami zajęty, Bourjade samotnik serce miał w gruncie rzeczy tkliwe, jak małe dziecko. Właśnie dzięki samotności, oddaleniu od powszednich spraw i ambicyj ludzkich, z niemi związanych, potrafił zachować prawdziwą, szczerą prostotę, żywość uczucia, świeżość ducha i tę wielką małość, jaka cechuje świętych — „maluczkich, do których należy królestwo niebieskie”.
Cudowna książka św. Tereni porwała go i zachwyciła. Dostrzegł wyraźne analogje między małą świętą a sobą. Jak ona w dzieciństwie bawiła się z kuzynką w pustelnika i, zbu-