Strona:Pilot św. Teresy.djvu/026

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


myśleć, że zapomniał o nich lub że się ich wyparł. Nie! On się ich wyrzekł, poświęciwszy się w zupełności świętej sprawie i pracy apostolskiej, której oddał wszystkie myśli i całe serce, całą swą istotę. Inaczej być nie mogło. Misjonarz jest nietylko nauczycielem, ale przedewszystkiem musi być człowiekiem twórczym, i to w każdym kierunku. Albowiem cóż z krzewienia nauki, jeśli na jej zasadach nie zostanie zbudowane nowe życie? Tej to wielkiej, trudnej a świętej twórczości oddawszy siły i duszę, misjonarz z konieczności odrywa się od swej rodziny, zrywa ze wszystkiem, co go z dawnem życiem łączyło, i staje się tułaczem, „wędrownym żołnierzem, przy zmierzchu wieczornym z tęskną zazdrością myślącym o domowych ogniskach zwykłych ludzi”.
Jednakże i Bourjade był młody. Miał siostry, kuzynki, pochodził z rodziny znanej, która z pewnością utrzymywała rozległe stosunki towarzyskie z dalszą rodziną oraz sąsiadami. Z pewnej drobnej wzmianki o weselu możemy się domyślać, że w domu rodzinnym Bourjade'a uroczystości rodzinne odgrywały niemałą rolę. Wogóle to nie był bynajmniej dom kwakierski, lecz południowo-francuski, bardzo religijny, może poważniejszy od innych, ale z pewnością